KSIĄŻKA „MÓJ MĄŻ” Maud Ventury

Kto w Waszym związku decyduje o tym, czy będziecie spać przy całkiem zasuniętych zasłonach lub zamkniętych okiennicach czy może przy świetle ulicznych latarni, jeśli jedno z Was woli to pierwsze, a drugie preferuje to drugie rozwiązanie? I czy to błahostka czy też wyrzeczenie? Książka „Mój mąż” Maud Ventury osadzona jest we współczesnym świecie, we Francji. Ale tak naprawdę czytając ją siedzimy prawie cały czas w głowie głównej bohaterki, a zarazem narratorki tej opowieści.

Czterdziestoletnia kobieta żyje w małżeństwie od 15 lat. Oboje z mężem są postrzegani jako atrakcyjni ludzie wiodący dobre, dostatnie, modelowe życie. Wychowują dwoje kilkuletnich dzieci. Ona jest nauczycielką języka angielskiego oraz tłumaczką literatury. On zajmuje bliżej nieokreślone, prestiżowe stanowisko. Dużo pracuje i do domu wraca wieczorem, zawsze o tej samej porze. Kobieta często słyszy słowa (w kontekście męża): ty to masz szczęście, ale ci się udało. Zaczyna zastanawiać się i właściwie jest pewna tego, że mąż nigdy nie wysłuchuje takich stwierdzeń, które oznaczałyby, że to on ma wielkie szczęście, że trafiła mu się taka żona.

Kobieta kocha swojego męża, jak sama przed sobą przyznaje – wręcz przesadnie, za bardzo. Jej uczucie przeistacza się w obsesję. Może ulega presji idealnego związku. Ale przede wszystkim pragnie takiej relacji, w której namiętność, zainteresowanie, zabieganie o siebie nie może ani na chwilę osłabnąć. Na każdym kroku tropi niedociągnięcia, zaniedbania i podejrzane zachowania męża. Jej poczynania są przesadzone, to oczywiste. Ale jednak trudno nie dostrzec tam również realnych problemów z naszego życia. Takich niby drobiazgów, ale kłujących we wzajemnych relacjach w długoletnich związkach. Siłą rzeczy, czytanie przerywa nam uświadamianie sobie, jak funkcjonują te nasze, ile w nich pozorów, ślepych zaułków i nadinterpretacji.

Podążanie za myślami kobiety, a wręcz tkwienie w jej umyśle, z powodu takiego, a nie innego prowadzenia narracji bywa momentami psychicznie niekomfortowe. W innych zaś chwilach nie sposób się do jej myśli nie uśmiechnąć lub porozumiewawczo nie mrugnąć okiem. Czytając bujamy się wraz z narratorką na tej emocjonalnej huśtawce do samego końca, który całkiem zmienia perspektywę. I zaskakuje.

Książka „Mój mąż” Maud Ventury jest być może nieco przerysowana, ale dużo w niej jest „tak zwanej życiowej mądrości”. I to w podwójnym znaczeniu. Narratorka, tak jak w piosence Agnieszki Osieckiej „Wielka woda” nie chce osiąść w bezpiecznym, konformistycznym związku. Pragnie ciągłej nowości, spontaniczności i nieprzewidywalności. A jednocześnie dużo w tej opowieści jest życiowej prawdy.

„Nigdy nic nie napisałam, choć sądziłam, że piszę, nigdy nie kochałam, choć sądziłam, że kocham, nigdy nic nie zrobiłam poza tym, że czekałam pod zamkniętymi drzwiami”. Marguerite Duras „Kochanek”

Książka „Mój mąż” Maud Ventury – Wydawnictwo W.A.B.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top