„GOŚCIE” Agnes Ravatn

Po językowej i merytorycznej wielkiej przeprawie przez książkę „Kasperl i Margit” sięgnęłam po coś znacznie lżejszego, ale oczywiście nie byle jakiego. To „Goście” Anges Ravatn.

Główna bohaterka Karin to kobieta w zwyczajnej, stabilnej sytuacji życiowej i zawodowej. Ma kochającego męża Kaia prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą i mającego fach w ręku. Ma też dwóch synów w wieku wczesnoszkolnym i pracę w urzędzie. Jednak, kiedy trafia do bardziej luksusowego świata, zatraca się w lęku o to, że ona sama i jej życie są niewystarczające.

Pewnego dnia znajoma z lat szkolnych Iris, proponuje Karin i jej mężowi możliwość spędzenia kilku dni, tylko w dwójkę, w swoim luksusowym domu nad Oslofjordem. Iris, gdy obie były nastolatkami, napsuła sporo krwi Karin niszcząc wiele ówczesnych relacji koleżeńskich i rujnując jej poczucie własnej wartości. Karin ulega pokusie. Jednak po przyjeździe, gdy na własne oczy widzi, jak status materialny dawnej koleżanki jest rażąco wyższy od jej statusu, postanawia wyjechać. Trochę za namową męża, ale również poprzez przypadkowo spotkaną w okolicy parę znanych pisarzy, para zostaje w domu. I podejmuje grę. Kłamstwa, powodowane zazdrością i kompleksami, które mają podnieść wartość Karin w oczach tymczasowych sąsiadów, zaczynają zataczać coraz bardziej niebezpieczne kręgi.

Książka „Goście” bezlitośnie obnaża to, czego próbujemy nie zauważać – że współczesne wartości i próby dojścia do ich poziomu, mogą prowadzić do samozniszczenia. Nie ma w niej wartkiej akcji, czy nagłych zwrotów. Jest za to uważne przyjrzenie się współczesnym ludziom, z ich słabościami, kompleksami, ale też manipulacjami.

Nie należę do elit szkierowego wybrzeża. Wiedziałam to od zawsze. Mam zbyt dużą skłonność do autorefleksji, czuję się zbyt niezręcznie i niekomfortowo we własnym ciele i we własnych ubraniach, nie mając przy tym pojęcia, jakie inne ubrania mogłabym włożyć, by poczuć się lepiej, do kogo miałabym się upodobnić.

W liceum pochłaniały mnie filozofia, historia, sztuka, pytania egzystencjalne, słuchałam trudnego w odbiorze jazzu i uważałam, że jest łatwy. Jak to możliwe, że taka osoba z tak dobrym punktem wyjścia do radowania się życiem, wyrosła na taką zgorzkniałą, powierzchowną, małostkową i groteskowo wręcz tragikomiczną postać (…). Czemu sama nie patrzyłam na to, co robię, nie studiowałam samej siebie tak, jak studiowałam zdjęcia satelitarne rezydencji Iris Vilden, nie dostrzegałam ślepych uliczek, w które sama się zapędziłam i w których bezradnie tkwiłam.

Jeśli interesuje kogoś podobna tematyka, polecam książkę „Połów. Jak wyhaczyć przyjaciółkę”.

Książka „Goście” Agnes Ravatn Wydawnictwa Pauza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top