Książka „Co przyniesie jutro” Mélissy Da Costy ma trochę irytujących momentów i merytorycznych niedociągnięć. Sporo w niej rzeczy poświęconych przyrodzie i uprawianiu ogródka, które są mi bliskie. Pewnie dlatego zauważam szczegóły, z którymi jest coś nie tak.
Ale jednocześnie tyle w tej opowieści jest melancholii, zachwytów naturą i ujmujących rytuałów, które mają w sobie niezwykłą siłę i moc uzdrawiania psychiki.
Dla Amande w jednej chwili kończy się świat. Szczęśliwa mężatka oczekująca narodzin dziecka nagle musi stawić czoła podwójnej tragedii. Nie jest w stanie tkwić dalej w „tamtym” życiu. Pragnie zrezygnować ze wszystkiego – z jakiegokolwiek towarzystwa, pracy, słońca, jasności. Z przedmieść gwarnego Lyonu przenosi się do Owernii. Tam wynajmuje stary dom, jedyny w okolicy. Nie chce otwierać w nim okiennic, bo nie potrafi znieść wpadających promieni słońca. Żywi się konserwami, oddaje się swojej rozpaczy i większość czasu po zażyciu środków nasennych przesypia.
Jednak tuż obok niej tli się, a potem rozkwita życie. Bezdomny, straszliwie zaniedbany kot wybiera sobie Amande na opiekunkę. Odwiedza ją również córka starszej pani – poprzedniej właścicielki domu. Obie te kobiety zaczynają coraz bardziej wpływać na życie głównej bohaterki. Amande znajduje na strychu stare kalendarze. Zaczyna przeglądać w nich notatki na temat zakładania i prowadzenia ogrodu – warzyw, kwiatów. W końcu sama zaczyna stawiać pierwsze ogrodnicze kroki. A obok tego wymyśla swoje rytuały, które powoli ją otulają i pomagają uśmierzyć psychiczny ból. Stawia też przez siebie wymyślone pomniki pamięci. Stopniowo również wpuszcza do swojego życia kochanych teściów, szwagra i szwagierkę oraz ich dopiero co narodzoną córeczkę. Wszyscy boleśnie przypominają Amande o dawnym życiu samą tylko swoją obecnością. Jednak z czasem zarówno oni, jak i wiatr w liściach, drzewo pamięci i rodzące się w nim życie, kolorowe wstążki ze starych ubrań, świętowanie pełni księżyca i jeszcze kilka na pozór błahych spraw uzmysławiają bohaterce, że pamięć o tym, co było jest potrzebna, ale nie musi być już tylko samym bólem.
Książka „Co przyniesie jutro” Mélissy Da Costy Wydawnictwa Znak Literanova.