Spektakl „Złote płyty” wrocławskiego teatru Capitol, który przyjechał do Krakowa na Festiwal Teatralny Boska Komedia. Festiwal gra spektakle na różnych krakowskich scenach. Ten tytułowy, który obejrzałam, zagrano na przepięknych deskach imponującego Teatru Słowackiego, w samym sercu Krakowa.
Mateusz Pakuła zawiódł mnie odrobinę w tym spektaklu. Po jego fenomenalnym „Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję” miałam duże oczekiwania co do formy i tematu, ale i tak z teatru wyszłam uskrzydlona. Ja po prostu naprawdę lubię teatr. Jasne, że starannie wybieram spektakle, które chcę oglądnąć. Ale samo w nich uczestniczenie jest dla mnie czymś niezwykłym, całkowicie wyjątkowym, a nawet świątecznym. I to nie zależy od częstotliwości oglądania sztuk teatralnych. Uwielbiam obserwować aktorów, przyglądać się ich talentowi – czy na poziomie samej gry, czy choreografii czy wokalu. Uwielbiam to, jak widać w nich ogromne zaangażowanie i przejęcie, ale również momenty, kiedy sami siebie rozśmieszają. Uwielbiam tę specyficzną atmosferę na scenie, której nie zastąpi żaden kadr, żaden film, ani telewizja.
OK, ale wróćmy do „Złotych płyt” i lat 70. XX wieku. Carl Sagan był wówczas znanym kosmologiem i popularyzatorem wiedzy o kosmosie. Sztuka opowiada o konkretnym wydarzeniu, na które złożyło się kilka posiedzeń specjalnego zespołu, który pod przewodnictwem Sagana miał sprostać dość niezwykłemu zleceniu, jakie otrzymał od NASA. Zespół naukowców (wraz z Saganem liczący 5 osób plus jeden dziwny gość, siedzący w kącie, objadający się fast foodami i odbierający tajemnicze telefony) miał wybrać materiały na złote płyty, które zostaną wysłane wraz z sondami Voyager w kosmos. Były adresowane do obcych cywilizacji, które na ich podstawie miały dowiedzieć się czegoś o ziemianach. Taki swoisty „list w butelce” – pozdrowienia od mieszkańców Ziemi zawierające informacje o największych ich osiągnięciach w różnych dziedzinach (muzyki, nauki, sztuki itd.). Jednak, jak okazało się „w praniu” na wybór owych dokonań duży wpływ miały miłosne relacje między członkami zespołu.
Co chcielibyśmy wysłać kosmitom? Co jest tym czymś, czym moglibyśmy się pochwalić? Czy aby tych rzeczy, których należy się wstydzić nie jest więcej niż tych dobrych? Każdy może sobie ułożyć w głowie taką listę. Tytułowe Złote płyty, gdzieś tam w kosmosie już krążą…
W spektaklu sporo jest zapewne dla niektórych kontrowersyjnego humoru, sporo też fantastycznej muzyki z lat siedemdziesiątych we wspaniałych aranżacjach. To po części komedia, a po części musical ze wspaniałym głosem Emose Uhunmwangho.
SPEKTAKL „ZŁOTE PŁYTY” – reż. Mateusz Pakuła. Inne wspaniałe spektakle tego reżysera, o których piszę na tym blogu to: „Latający Potwór Spaghetti”, „Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję” oraz „Skóra po dziadku”.
Jako ciekawostka:
Zdjęć na spektaklach nie można robić, dlatego umieszczam poniżej kilka moich fotek Teatru Słowackiego i świątecznego Krakowa.