Serial „Harry Hole” to klasyka kryminału stworzona na podstawie jednej z książek Jo Nesbø – „Pentagram” (wątki z innych także się pojawiają). Wzbudzająca emocje z niezłym tłem obyczajowym.
Oslo, seria rytualnych morderstw, których zagadkę musi rozwiązać tytułowy detektyw. W swojej robocie jest bardzo dobry. Wnikliwy, spostrzegawczy, czujny. I jak to bywa w dużej części kryminałów, życie osobiste niezbyt dobrze mu się układa. Skomplikowane relacje z innymi, ale przede wszystkim z samym sobą i tzw. demony przeszłości nie chcą ustąpić.
Mamy tu też złego policjanta, który z dużą bezwzględnością realizuje swój – jak mu się wydaje – potrzebny plan. Hole musi zmagać się z nieuchwytnym mordercą, ale też zupełnie zepsutym moralnie współpracownikiem.
Tobias Santelmann w tytułowej roli wypada bardzo dobrze – ot taki pokiereszowany przez życie, pasujący do gatunku, wzbudzający sympatię przez swoją wrażliwą stronę facet noszący dżinsy i sprane, fajne koszulki. Joel Kinnaman w roli złego Toma Waalera też jest świetny i przerażający w swoim wyrachowaniu.
Serial „Harry Hole” może nie ma tego charakterystycznego, nordyckiego klimatu, który znamy z kilku niezłych produkcji z północy. Ale za to ścieżka dźwiękowa zasługuje na szczególną uwagę. Coś pięknego. Przypomina o tak wielu, zapomnianych, cudnych utworach z przeszłości.
Serial „Harry Hole” dostępny na platformie Netflix.
Zdjecie: filmweb.pl.