Cztery sezony wg tzw. cyklu neapolitańskiego Eleny Ferrante. Cztery tomy książek to fenomenalna przygoda literacka, o której piszę tutaj. Serial poradził sobie z trudnym powieściowym wyzwaniem, ale zrobił to tylko w trzech pierwszych sezonach. Oddał klimat książki, aktorzy – od tych najmłodszych z pierwszej części po dorosłe postacie w drugiej i trzeciej – bardzo wyraziści, prawdziwi. Wielkie brawa dla Elisy Del Genio i Ludovicy Nasti grających dziewczynki oraz szczególne dla Gai Girace, grającej dorosłą Lilę. Zresztą do większości aktorów nie trzeba było się przyzwyczajać – pasowały jak ulał do wyobrażeń. W czwartym sezonie niemal w 100 procentach zmieniła się obsada. Coś się zepsuło – szczególnie nie przypadła mi do gustu rola Eleny. Serial stracił ten swój niesamowity klimat. Obejrzałam 4. sezon w całości już tylko z sentymentu do poprzednich sezonów i do książek, które na pewno były dla mnie wyjątkowe. Ciekawą formę miał również spektakl na podstawie powieści i był – mimo trudnego do pokazania w jednym przedstawieniu rozmachu, z jakim napisana jest powieść – pozytywnym zaskoczeniem.
Każda więź międzyludzka pełna jest pułapek. Aby ją utrzymać, trzeba nauczyć się je omijać.