KSIĄŻKA „OSTATNI SEN” – Pedro Almodóvar

Internet i słowniki języka polskiego podają różne, oczywiście bardzo zbliżone definicje słowa odwaga i słowa brawura. Odwagą jest świadome podejmowanie ryzyka w celu zrobienia czegoś trudnego i niebezpiecznego, łączy się być może ze zdolnością zapanowania nad strachem, choć tu nie zgodziłabym się tak całkiem, bo chyba nie zawsze tak jest, że ten, kto dokonuje odważnego czynu, nie boi się. Brawura zaś jest określana jako impulsywna i związana z niepotrzebnym ryzykiem. Jednak poszukałam trochę dalej. Słowo to pochodzi od włoskiego bravura, które oznacza umiejętność, zręczność, również odwagę. I ten kierunek bardziej mi się podoba. Pokuszę się o stwierdzenie, że niesie same dobre skojarzenia – z pewnością siebie, mistrzostwem, werwą i wirtuozerią. I tutaj dochodzę do sedna sprawy: jak chciałabym określić tytułowy zbiór opowiadań Pedra Almodóvara? Właśnie tak: jest napisany z ogromną brawurą. I nieprawdopodobnie innowacyjnym pomysłem. Opowiadania powstawały na przestrzeni wielu lat, w różnych okresach życia reżysera. Dopiero teraz, jego asystentka wygrzebała teksty z czeluści szuflad, wybrała kilka i dała autorowi do przeczytania z propozycją ich wydania. Ten przeczytał je z zaciekawieniem, bodajże tylko w jednym naniósł jakieś poprawki. Więcej nie chciał ingerować, aby teksty jak najbardziej oddawały to, jak się zmieniał on sam przez te wszystkie lata swojego życia.

Kilka opowiadań jest całkowicie autobiograficznych (np. „Ostatni sen”, „Kronika pustego dnia”), kilka wymyślonych, ale znając jego filmy, doszukiwałam się w nich także fragmentów jego życia. W dużej części napisane są tak, jakby ich autor podglądał swoich bohaterów przez wspomnianą na początku dziurkę od klucza.

Bardzo barwnie opisane są relacje z byłymi partnerami prywatnymi i zawodowymi z filmowego zaplecza. Jest też specyficzne spojrzenie na hipokryzję i drobnomieszczańską moralność w „Ceremonii lustra” oraz pomieszanie absurdu i groteski ze współczesnymi problemami (np. opowiadanie „Wizyta”).

Opowiadanie „Życie i śmierć Miguela” – to niebywały pomysł narracyjny, który długo leżał na dnie szuflady (sam Almodóvar wspomina we wstępie, że twórcy filmu z 2008 roku „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” ukradli mu koncept, co oczywiście jest tylko żartem, bo opowiadanie powstało w latach 1967-70 i leżało sobie nie niepokojone przez nikogo).

„Joanna, świrnięta królewna” – to chyba jedno z moich ulubionych. Bajka o śpiącej królewnie spleciona z prawdziwą historią królowej Kastylii i Aragonii, zwanej Joanną Szaloną.

Trudno wskazać ulubione czy ulubieńsze – wszystkie pochłonęłam z ogromną przyjemnością.

Autor twierdzi, że nie jest dobrym pisarzem, dlatego został reżyserem. Nie mogę się z nim zgodzić. Ale jedno jest pewne – w opowiadaniach widać rękę genialnego scenarzysty.

„Żegnaj wulkanie” to opowiadanie poświęcone Chaveli Vargas, pochodzącej z Kostaryki meksykańskiej pieśniarce, która była muzą i wielką przyjaciółką Almodóvara. Jej pieśni umieszczał na ścieżkach dźwiękowych swoich filmów.

Żeby jeszcze przez chwilę pozostać w nastroju, poniżej umieszczam link do jednej z pieśni Chaveli „La Llorona”, która znalazła się na ścieżce dźwiękowej filmu o Fridzie Kahlo (tego z 2002 roku, w reżyserii Julie Taymor).

„Rada, jakiej udzieliłbym wszystkim miernym pisarzom, a także tym niekoniecznie miernym, i do jakiej sam się stosuję, to: ćwiczyć samokrytykę. Samokrytyka dostarcza nam czegoś o niezmierzonej wartości: spokoju i umiejętności czekania. Tak więc czekałem (czekam od ponad czterdziestu lat). Innym pozytywnym skutkiem samokrytyki jest uczynienie oczekującego nas na końcu rozczarowania bardziej znośnym.”

„Lubię autorów, którzy piszą o pisaniu i nieustannie cytują zdania innych pisarzy…”

… to tak, jak ja 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top