Film „Frida” Julie Taymor ma już ponad 20 lat. Ale jak już chyba kiedyś wspominałam, jest taka kategoria filmów, która długo się nie starzeje. Gdyby nie bardzo młode twarze znanych aktorów być może nie każdy zgadłby, że film jest z 2002 roku.
Film „Frida” – kilka z pokazanych faktów
Jest rok 1922. Niewielkie miasteczko Coyoacán (obecnie już dzielnica Dystryktu Federalnego Meksyku). Młodziutka Frida towarzyszy swojej rodzinie w przygotowaniach do ślubu jednej ze swoich sióstr. Sama jednak o ślubie nie myśli. Twierdzi, że małżeństwo nie jest dla wszystkich. Woli mniej zobowiązujące romanse. Jest chyba jednym z najbarwniejszych symboli feminizmu dawnych czasów.
Frida ma szczególnie bliską relację z ojcem – fotografem, którego sztuka fotograficzna od dziecka ją fascynuje. Tata wspiera ją we wszystkim. Jako ateista trzyma stronę córki, która od najmłodszych lat zadaje dużo pełnych wątpliwości i ciekawości pytań dotyczących wiary, religii, Boga, a które są często zbywane przez matkę – gorliwą katoliczkę.
Frida od dziecka ma problemy zdrowotne – choruje na polio, a w młodym wieku ulega wypadkowi komunikacyjnemu i odnosi bardzo poważne obrażenia. Na początku nie wiadomo, czy przeżyje. Później, czy w ogóle wstanie z łóżka. Jednak przypadek, który spowodował, że wsiadła do tego, a nie innego autobusu i który przykuł ją w gipsie od stóp do szyi do łóżka, nie wiedział z jak zdeterminowaną kobietą ma do czynienia. Frida maluje barwne motyle na gipsie i walczy, żeby się podnieść, potem, żeby usiąść, a jeszcze później, by wstać na własne nogi. Jednocześnie z rysowania drobnych rzeczy przechodzi do malowania obrazów. I tu pojawia się malarz Diego Rivera. Starszy od Fridy o ponad 20 lat meksykański malarz, grafik, działacz polityczny. Na początku Diego jest obiektem żartów Fridy, często na tle tego, że Rivera jest znanym w kręgach artystycznych kobieciarzem. Zresztą przez całe życie – nie tylko na początku – nazywa go „brzuchaczem”. Relacja Fridy i Diego – na początku szorstka, potem przyjacielska, kończy się małżeństwem. Rivera bardzo docenia obrazy młodej artystki i bardzo wysoko je ocenia.
Frida Kahlo – imponująca siła kobiecości, talentu i zmysłowości
Oczywiście nie chcę tu opowiadać całej historii Fridy pokazanej w filmie. Nawet jeśli się ją zna, warto zobaczyć ten kolorowy i zmysłowy, pełen wyjątkowej wrażliwości obraz. Piękny, jak jego główna bohaterka (w tej roli Salma Hayek) pełna niesamowitego temperamentu, energii, pasji. Znajdowała na nie siłę w swoim pełnym psychicznego, ale przede wszystkim fizycznego bólu życiu. Bólu, który nie opuścił jej do końca.
Pablo Almodóvar w swoich wspaniałych opowiadaniach „Ostatni sen” wspomina o tym filmie, a konkretnie o jego ścieżce dźwiękowej, w której wykorzystano utwory jego ulubionej pieśniarki – Chaveli Vargas.
Film „Frida” Julie Taymor dostępny jest na platformie Netflix.
Film „Frida” Julie Taymor, a dokument „Frida” Carli Gutierrez
Podczas, gdy film „Frida” Julie Taymor z 2002 jest fabularną opowieścią o artystce – w dużej części o jej burzliwym związku, na tle ówczesnego artystycznego świata, to inny wspaniały film poświęcony malarce to dokument „Frida” Carli Gutierrez (z 2024 r.)
To między innymi bardzo intymne zwierzenia artystki związane ze zmaganiem się z fizycznym bólem, niemożnością utrzymania ciąży. Sporo też o sztuce, o jej przez nią postrzeganiu, wyjaśnień dlaczego tak wiele malowała autoportretów. Fragmenty pamiętników artystki, opowieści o niej jej przyjaciół, męża, kochanek i kochanków, innych artystów oraz różnych osób, które miały szczęście zetknąć się z malarką, na jakimś etapie swojego życia. Ten dokument jest jak wielka wystawa multimedialna. Mnóstwo obrazów, ruchomych animacji, fotografii oraz krótkich czarno białych filmów z różnych okresów życia artystki.
Oba filmy mają ze sobą bardzo fajne powiązania: fabularno – artystyczne (jeśli można to tak nazwać).
Film „Frida” – w malowanych przez artystkę autoportretach często towarzyszą jej małpy
Frida z powodu ciężkiego wypadku, któremu uległa w młodości, nie mogła donosić ciąży. Całe życie tęskniła za macierzyństwem i małpy traktowała jako symbol opiekuńczości. Być może dzięki ich towarzystwu spełniała swoją silną potrzebę opiekowania się kimś bliskim. Wiele jej obrazów posiada element surrealistyczny – to właśnie małpy, ale również jelenie, psy, papugi czy koty dodawały im mistycznego czy bajkowego charakteru.
Film dokumentalny „Frida” Carli Gutierrez dostępny jest na platformie Prime.
zdjęcie: filmweb.pl