FILM „NOCĄ W NOWYM JORKU”

Film „Nocą w Nowym Jorku”.

Jest na pewno kilka (a pewnie i więcej, tylko nie mam wiedzy na ten temat) filmów angażujących tak niewielkie środki, że trudno uwierzyć, że mogą usidlić widza i nie pozwolić się od nich oderwać. Mam na myśli na przykład takie, w których występuje jeden lub tylko dwóch aktorów (czasem pojawiają się też inne postacie, ale mające znikomą rolę w całej opowieści), a akcja dzieje się tylko w jednym miejscu. A przynajmniej jej zdecydowana większość. Pamiętam jeden z nich, z Tomem Hardym pt. „Locke”. Przez całe mniej więcej półtorej godziny Ivan prowadzi samochód i przeprowadza różne rozmowy telefoniczne, które, jak później się okazuje, mają duży wpływ na jego życie. Decyzja o takiej konwencji filmu jest zapewne dość ryzykowna, bo łatwo o niewypał. No chyba, że ma się aktorów lub aktora specjalnego. W przypadku „Nocą w Nowym Jorku” jest nim Sean Penn, który jest wysoko w moim osobistym rankingu jeśli chodzi o aktorstwo, ale też pozytywne fluidy. Do jego taksówki stacjonującej pod lotniskiem JFK wsiada młoda, atrakcyjna kobieta. Zaczyna się ich wspólna podróż do miejsca zamieszkania pasażerki gdzieś w Nowym Jorku, przedłużona przez stanie w korku. Nawiązuje się między nimi rozmowa przerywana korespondencją komunikatorową kobiety z kimś, kto wirtualnie także trafi do ich rozmowy. Zaczyna się od dość zwykłych pytań i odpowiedzi, które wymieniają między sobą. On – starszy mężczyzna dość śmiało zauważa i podkreśla w tym, co mówi wyjątkowość swojej pasażerki. Jej niebanalne zachowanie, inteligencję, coś ponad czasem (nawet adres, na który ma być zawieziona podała inaczej, niż typowi pasażerowie taksówek). Rozmowa sięga coraz głębiej, a tematy są coraz bardziej intymne. Czasem sięgają granic dobrego smaku, ale chyba ich nie przekraczają. Kobieta ma, nie wiadomo czym powodowane, zaufanie do kierowcy, on z kolei prawdziwą jej ciekawość, w której ona nie znajduje powodów, by czuć się niekomfortowo. Zaczynają grać w grę zerojedynkową (kobieta jest programistką komputerową) – kto komu opowie bardziej osobistą historię. W tej rozmowie, która trwa ponad półtorej godziny uświadamiają sobie wiele rzeczy, wielu uczą – to bolesne momenty, wzruszające, intymne.

Sean Penn jest wspaniały w swej roli. Patrzyłam na ich oboje – na nią na tylnym siedzeniu, na jego oczy często we wstecznym lusterku. I coś mi kazało zaciskać pięści, żeby ten dziwny czar nie prysł, żeby to, co niesamowitego wywiązało się między nimi, nie zostało czymś zepsute. Przypominam: ona młoda, zdecydowanie atrakcyjna, wrażliwa i z trudną przeszłością kobieta, a on bardzo dużo starszy od niej facet, który bez ogródek opowiedział jej, jak traktował różne kobiety w swoim życiu. Nie mogę napisać, jak to się skończyło. Chcę wierzyć, że takie historie gdzieś tam dzieją się naprawdę.

FILM „NOCĄ W NOWYM JORKU” – reż. Christy Hall

zdjęcie: unsplash.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top