Książka „Dygot” Jakuba Małeckiego.
Ale co właściwie oznacza słowo „dygot”? Coś, co dzieje się z naszym ciałem na wskutek strachu, przejęcia, wstrząsu. Ale trzeba podkreślić też to, co dzieje się z naszą psychiką. W każdym razie jest to coś, co źle się kojarzy, ciężko, niepokojąco. Ten dygot towarzyszy bohaterom tej książki, ale też może towarzyszyć czytelnikowi. Kolejna książka Kuby Małeckiego, którą przeczytałam jest niepokojąca, obnażająca najgorsze ludzkie przywary, pokazująca rzeczy, o których nie chcemy wiedzieć, na co przymykamy oczy. A jednocześnie sporo w niej melancholii za tym, co już nigdy nie wróci. Kilka osi czasowych – od połowy ubiegłego wieku, po lata prawie współczesne. Kilka rodzin, a w nich kilku bohaterów, których losy się przeplatają i łączą. Każda z tych rodzin jest czymś naznaczona, każdą coś wyróżnia na tle okrutnych polskich prowincjonalnych miasteczek.
Świetna książka