Na wyspie, gdzieś na oceanie, ocaleni z katastrofy lotniczej pasażerowie próbując jakoś przetrwać, opowiadają sobie historie o ludziach, bez których świat nie byłby tym czym jest, a raczej nie mógłby istnieć w takim wymiarze, jak teraz, zatrzymałby się dawno temu. Wcielają się w role osób, które zrobiły coś w swoim życiu po raz pierwszy. Wśród nich jest kilka osób ciągle narzekających, a kilku pozytywnych marzycieli. Cudowny spektakl Teatru Starego, w którym każdy moment zaskakuje, raz wywołuje uśmiech, a raz niepokój. Wspaniała obsada. Niesamowity czas, kiedy trudno nie zastanawiać się nad tym, ile marzeń utopiło się w tak zwanej szarej rzeczywistości, w realiach życia. Ale sztuka jest pozytywna, optymistyczna, napędzająca do tego, żeby podążać za marzeniami.