Znowu bardzo dobrze się czułam przy deskach Starego Teatru. Oglądając ten spektakl, mogąc w uczestniczyć w tym wydarzeniu i się w nie zaangażować. Przedstawienie w niezwykłej formie – aktorzy porozumiewają się tylko gestami i zniekształconą mową oraz tekstami pięknie śpiewanych piosenek (często były to teksty polskich utworów współczesnych). Na scenie dwóch młodych mężczyzn zamkniętych w tytułowym kwadracie. Oraz zespół grający na żywo: pianista, perkusista, gitarzysta i kwartet smyczkowy. Wśród dwóch aktorów Łukasz Szczepanowski, którego maksymalnie polubiłam już dawno, widząc go w spektaklu “Kabaret” w Teatrze Stu. Obok niego inny, nieznany mi aktor: Stanisław Linowski. Obaj fantastyczni. W pokazaniu przyjaźni, niemożności porozumienia się w świecie, w którym zatracają się zdolności komunikacyjne. A jednocześnie sztuka o niezwykłym porozumieniu. Ciekawa forma, której trochę się obawiałam okazała się źródłem wspaniałych przeżyć – i wzruszających, i rozśmieszających, również melancholijnych i dających do myślenia. Reżyserką spektaklu i współautorką scenariusza jest Ewa Kaim – parę razy oglądana na deskach aktorka Teatru Starego i Stu, którą również cenię.