Niesamowity debiut tego autora. Henry to żyjący na skraju nędzy, pochodzący z Filipin mieszkaniec Ameryki. Mieszka na ubogim osiedlu kamperów, a potem w samochodzie. Jest po odsiadce w więzieniu za handel opioidami. Ma za sobą trudny związek i ośmioletniego syna, któremu musi zapewnić opiekę. Książka ma niezwykły układ – rozdziały zatytułowane są ilościami gotówki, jaką w danym okresie dysponuje Henry. Ogromne kontrasty wielkich sieci handlowych przeładowanych towarami, na których zapleczach wyrzucana jest żywność i człowiek z dzieckiem, mieszkający w pikapie głodujący i zmuszony do kradzieży ibupronu w aptece, kiedy syn ma gorączkę. W każdym rozdziale czai się jakiś dramat, klęska, pech. Choć wszystko boli z przejęcia, książkę czyta się jednym tchem.