Zrobię drugi chyba wyjątek w historii prowadzenia tego bloga i zacytuję fragment opisu wydawcy. Sam autor – jak przypuszczam po stylu – maczał w nim palce. Jeśli chce się przedstawić w dwóch zdaniach o czym i jaka jest książka „Głupie zwierzęta Polski i jak je znaleźć” Marka Maruszczaka, to będzie to w punkt.
„Na łamach tej książki zniesławiono 101 zwierząt, które możecie spotkać na lądzie, w wodzie oraz w waszych koszmarach. To tytuł dla miłośników fauny, którzy wiedzą, że prawdziwe uczucie wymaga wyrzeczeń, a niekiedy również maści na komary, odciski i ból czterech liter, kiedy człowiek słyszy bobra, czuje bobra, ale zobaczyć go za cholerę nie może, bo mu przyroda złośliwie zasłania.”
Słowo „zniesławiono” występuje tu oczywiście w ramach prowokacji. Marek Maruszczak ze specyficznym humorem, względną skrupulatnością i cynizmem podszytym czułością pochyla się nad różnymi zwierzakami, które można spotkać w Polsce. W lasach, na łąkach, na mokradłach, w różnego rodzaju zbiornikach wodnych, w naszych ogrodach i domach. Książka ma formę mini encyklopedii wiedzy, ale omija nużące opisy. Uczy zrozumienia zachowań zwierząt oraz mądrej ich obserwacji. I ostrzega (oczywiście z przymrużeniem oka) przed uzależnieniem od tego. Przemyca dobre przesłanie. Czytając można poczuć się, jak uczestnik fajnej przyrodniczej wycieczki z sympatycznym i dowcipnym przewodnikiem, który kocha zwierzęta (tylko to ukrywa :)).
Książka „Głupie zwierzęta Polski i jak je znaleźć” pokazuje, że można przekazać mnóstwo pożytecznej wiedzy w lekki, wciągający sposób. I tym samym zachęcić do zaprzyjaźnienia się z naturą nawet najbardziej opornego mieszczucha.