„PANNY Z WESELA” MONIKI ŚLIWIŃSKIEJ

Przełom XIX i XX wieku. Bronowice pod Krakowem. Trzy siostry Mikołajczykówny – Anna, Jadwiga i Maria dorastają w chłopskiej chacie. Tak, jak wszystkie w tamtejszym środowisku dziewczęta i młode kobiety przygotowywane są do pracy w gospodarstwie. I do rezygnacji z praw i decydowania o sobie. Jednak siostry są inne: dumne, niezależne i wyjątkowe. Na tyle, by Stanisław Wyspiański uczynił je bohaterkami swojego dramatu „Wesele”. Książka „Panny z Wesela” Moniki Śliwińskiej opisuje ich losy i życiorysy tak barwne, jak stroje, które nosiły.

Anna (Gospodyni z Wesela) wychodzi za malarza i polityka – Włodzimierza Tetmajera. Mąż przez całe życie z uwielbieniem i szacunkiem maluje portrety żony. Jadwiga – Panna z „Wesela” – wychodzi za poetę Lucjana Rydla, który o żonie pisze wiersze i do końca życia jest w niej zakochany. Maria (w dramacie jedna z bronowickich chłopek) jest miłością życia malarza Ludwika de Laveaux, który w „Weselu” jest Widmem. Trzy chłopki stają się żonami mężczyzn z tzw. wyższych sfer. W środowisku spotyka się to z ostracyzmem i zupełnym niezrozumieniem. Niewykształcone, robiące rażące błędy w listach jednocześnie są życiowo mądre, zaradne, niezłomne. I oddane do końca rodzinie i związkom, w których szczęśliwie żyją. Z wyjątkiem Marii, bowiem Ludwik de Laveaux umiera bardzo wcześnie.

„Panny z Wesela” Moniki Śliwińskiej to spektakularne dzieło literackie napisane z ogromną wnikliwością i skrupulatnością biograficzną. Jednocześnie jest w nim lekkość, która prowadzi przez kolejne strony książki ani na chwilę nie tracąc zaciekawienia czytelnika.

Liczne ślady życia sióstr Mikołajczykówien zachowały się w dokumentach, pamiętnikach, wspomnieniach wnuków i prawnuków. A także w prywatnych archiwach Włodzimierza Tetmajera i Lucjana Rydla. Cudownie się czytało tę książkę. A duża ilość zdjęć, do których dotarła autorka oraz liczne motta i cytaty zaczerpnięte ze starych dzieł dopełniały tego dzieła. Opisy podkrakowskiej wsi i starego Krakowa miło było skonfrontować ze współczesnymi widokami. Zwłaszcza osobie, która mieszka pod tym miastem i to od strony Bronowic, które stały się w miarę upływu lat dzielnicą Krakowa.

Muszę wybrać się ponownie do Rydlówki i jeszcze bardziej uważnie przespacerować się po chacie dostrzegając szczegóły, które pamiętam z książki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top