Książka „Polak” J. M. Coetzeego delikatnie nawiązuje do historii Dantego i Beatrycze. Jak dość oczywiste są uczucia jego do niej, to nie do końca wiadomo kim on był dla niej.
Ona, dobiegająca pięćdziesiątki, atrakcyjna Hiszpanka. On, znany w swoim kraju pianista, Polak. Dwa lata po siedemdziesiątych urodzinach. Wdowiec od dłuższego czasu. Ona jest w związku małżeńskim, który jest raczej umowny. Jej mąż miewa romanse, więc ona samej sobie również daje takie prawo.
Poznają się w Barcelonie. Beatriz przypada rola zajęcia się gościem podczas uroczystej kolacji, dotrzymania mu towarzystwa po zagranym przez niego koncercie. Niechętnie przyjmuje to zadanie, ale jako organizatorka wydarzeń muzycznych to również powinna robić. Prowadzą rozmowę, która zbytnio się nie klei. Witold nie wszystkie swoje myśli i poglądy potrafi trafnie, prawdziwie powiedzieć w języku angielskim. Beatriz jest uprzejma, ale chłodna i krytyczna wobec słów Polaka. Przygląda mu się. Odwozi go do hotelu. Jest przekonana, że to ich pierwsze i ostatnie spotkanie, co zresztą ją satysfakcjonuje.
Jednak po jakimś czasie Witold nawiązuje z nią mailowy kontakt. I od razu wykłada karty na stół. Jest nią kompletnie zauroczony. Proponuje jej wspólny zagraniczny wyjazd. Beatriz jest zdumiona, zdezorientowana, a przede wszystkim niechętna. Chłodno daje mu to do zrozumienia, słowami wprost. Witold jest delikatny, nieustępliwy, a zarazem nie jest natarczywy. Beatriz przeszkadza w nim wiele rzeczy: jego wiek, pewna niezdarność, to, że w ich rozmowach rzadko słyszy od niego to, co chciałaby usłyszeć, by urósł w jej oczach. Irytuje ją jego romantyzm oraz sposób wysławiania się na modłę starej daty. Tym bardziej nie potrafi zrozumieć sama siebie, swojego postępowania, kiedy zaprasza Witolda do domku swojego męża na Majorce, aby tam spędzili razem kilka dni. On może pograć tam na pianinie, ona popływa w morzu, wieczorem zjedzą razem kolację, porozmawiają. I to wszystko.
Jednak to nie wszystko. Łączy ich specyficzna relacja. Kobieta ma zupełnie inne oczekiwania, mężczyzna ich nie spełnia, a przynajmniej nie w pełni. Jednak Beatriz nie potrafi się oprzeć zachwytowi Witolda jej osobą. Przyjemność, jaką z tego czerpie, pcha ją do przodu. Mimo jednoczesnego oporu.
Książka „Polak” J. M. Coetzeego jest specyficznie skonstruowana – każdy rozdział nie składa się z treści, zdarzeń, przemyśleń płynnie przechodzących jedno w drugie. Podzielona jest na wypunktowane akapity. Pisana jest trochę sztucznym językiem i z trochę skamieniałym wyobrażeniem autora o Polsce. Ale zarazem pełna jest niedopowiedzeń i tworzy klimat, w który można się wczuć. Ten między dwojgiem bohaterów.
Powieść nie ma rozmachu i temperatury słynnej „Hańby” noblisty. Jest skromną, kameralną opowieścią. O samotności, deficytach, jakie nosimy w sobie, bo z taką postawą czasem bywa nam po prostu wygodnie.
O innej książce tego autora pt. „Nadzieja” piszę tutaj.