Mimo, że tak wiele lat mieszkałam w Krakowie, a potem długo pod miastem, to miejsce było teraz odkryciem. Ogród Profesorski w Krakowie znajduje się w ścisłym centrum, przy ulicach Gołębia i Jagiellońska, naprzeciwko instytutu, w którym studiowałam, pomiędzy budynkami Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wtedy nie mogłam tam trafić, bo to miejsce, po wielu perturbacjach obecny wygląd otrzymało dopiero w latach 2009/2010 .Teraz jest zaskakująco cichym i zielonym zakątkiem tuż przy krakowskim rynku.
Pierwsze wzmianki o ogrodzie pojawiły się już w XV wieku, kiedy owoce i warzywa z niego pochodzące trafiały do jadalni profesorskiej w refektarzu Collegium. Pod koniec XVIII wieku ogród był już zaniedbany – profesorowie wyprowadzili się stamtąd i nie miał kto o to miejsce zadbać. Wraz z końcem XIX ogród został zagospodarowany przez Instytut Botaniki. Później jeszcze raz podupadł i stanowił zaplecze do różnych prac remontowych.
Ogród Profesorski i ponura historia związana z tą okolicą.
Wraz z rozpoczęciem II Wojny Światowej polityka nazistowska bardzo szybko zaczęła działania mające na celu eksterminację polskiej inteligencji i środowisk przywódczych. W ramach działań represyjnych doszło w Krakowie do wydarzenia określanego „Aktion gegen Universitäts-Professoren” znanej powszechnie po wojnie jako „Sonderaktion Krakau”. 6 listopada 1939 r., na rozkaz niemieckiego dowódcy Einsatzkommando Bruno Müllera, ówczesny rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Tadeusz Lehr-Spławiński zwołał spotkanie profesorów uniwersyteckich w celu zapoznania się środowiska akademickiego ze stanowiskiem okupanta na temat nauczania w nowej sytuacji politycznej. Na spotkanie o godz. 12.00 w obecnym Collegium Novum profesorowie (również emerytowani) przyszli tłumnie kierując się solidarnością i współodpowiedzialnością. Do spotkania nie doszło. Budynek został otoczony, a profesorowie brutalnie aresztowani i przewiezieni samochodami ciężarowymi do krakowskiego więzienia przy ul. Monteluppich, a stamtąd przez więzienia wrocławskie zostali przewiezieni do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen-Oranienburg, na północ od Berlina.
Profesorom nie zostały postawione żadne akty oskarżenia. Wystarczającą winą dla okupanta była ich wiedza, tytuły naukowe i po prostu nauczanie na polskim uniwersytecie.
Aresztowanie profesorów odbiło się szerokim echem na świecie. Dzięki wielu interwencjom zarówno środowisk akademickich, jak i pojedynczych osób, grupa 101 profesorów opuściła obóz 8 lutego 1940 r. Zostali przewiezieni do więzienia na Monteluppich i zmuszeni do podpisania oświadczenia o nieponiesieniu żadnych krzywd zarówno fizycznych, jak i psychicznych oraz do zobowiązania się, że więcej nie będą nauczać.
Profesorowie w strasznym stanie wrócili do rodzin. Niektórych bliscy nie byli w stanie ich rozpoznać. Niektórzy zmarli, nie dało się ich uratować. Inni, powróciwszy do jako takiego zdrowia zaczęli opowiadać o swoich przeżyciach. Wkrótce nieugięci rozpoczęli nauczanie na podziemnym uniwersytecie.
W obozie lub krótko po jego opuszczeniu, na skutek chorób, głodu, bicia i prześladowań zmarło 20 profesorów. Ich postawa w strasznych obozowych warunkach, poczucie godności, wzajemne wsparcie i nieugięcie zostały opisane w wielu publikacjach i wspomnieniach bliskich.