Frida Kahlo – wystawa multisensoryczna poświęcona postaci Fridy, która wędruje po świecie, trafiła nareszcie do Krakowa. O Fridzie Kahlo pisałam kiedyś we wpisie dotyczącym filmów o niej – fabularnym i dokumentalnym. Nie będę więc powtarzać teraz opowieści o tej niezwykłej kobiecie i spektakularnej malarce.
Tego rodzaju wystawy, a raczej widowiska mają pewien schemat. Na początku ogromna tablica ze zdjęciami i krótkimi opisami, które starają się ukazać bardzo bogaty życiorys artystki lub artysty. Później cała sala obrazów, gdzie każdy z nich opisany jest trochę w sposób podpowiadający już jego interpretację (kiedy i w jakich okolicznościach tworzony). Ale z drugiej strony pozostawiający pole dla własnej wyobraźni. Po drugiej stronie sali wystawa strojów, w jakie ubierała się Frida. Biżuterii i innych akcesoriów również. Trzecia część to ogromna sala, na której ścianach przewijają się obrazy artystki, a ona sama, głosem narratorki, opowiada o swoim życiu. Ta ostatnia (ale może też być pierwsza, bo nie ma tu ustalonej kolejności i każdy wybiera to, co chce i kiedy chce) wręcz skłania do medytacji. Gra świateł, przewijające się kolory i cienie. Zwykłe krzesła albo miękkie poduszki zapraszające do tego, by się w nich zanurzyć i na leżąco zatopić się w tej opowieści i tych obrazach.
Nie mogę napisać, że Frida opowiada o swojej sztuce. Opowiada raczej o swojej tragedii, chorobach, kalectwie, bólu, depresji. Ale przede wszystkim o wielkiej miłości i uzależnieniu emocjonalnym od mężczyzny jej życia – Diego.
W tej wystawie, w porównaniu z Van Goghiem, zabrakło mi możliwości założenia okularów i udania się na wirtualną przechadzkę do ulubionych miejsc malarza. Ale i tak było to ubogacające doświadczenie.
Przy wejściu lub wyjściu oczywiście jest możliwość kupienia różnych barwnych gadżetów (ciągle jeszcze też z wystawy Van Gogha). Frida Kahlo Immersive – Hangar Czyżyny – wystawa dostępna w Krakowie do 21 czerwca 2025.
O nie!!! Nie było okularów? Szkoda.
Ano nie było. A gdzie przenosiły okulary w przypadku Fridy w Warszawie?