Mama autora – Joanna Rabanowska-Wicha, zmarła w 2015 roku. Była osobą o silnej, wyrazistej osobowości. Z zawodu – psycholożką i doradcą zawodowym. To jej poświęca swoją opowieść autor. „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy to zbiór wspomnień, a może raczej dłuższy, podzielony na rozdziały esej – bardzo osobisty, w którym autor przechodzi przez proces żałoby po śmierci matki. Porządkuje jej rzeczy osobiste: notatki, drobne przedmioty codziennego użytku. Ale przede wszystkim książki. Wiele książek, do których mama autora miała bardzo osobisty stosunek, a przez to syn również pochylał się nad nimi. Sięgając pamięcią do czasów, kiedy był dzieckiem. I teraz.
„Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy – przenikliwy dowód pamięci i subtelny obraz miłości.
Marcin Wicha jest w tej opowieści smutny, ale nie sentymentalny. Drobiazgowy, ale nie nadgorliwy. Książka jest pięknym hołdem, ale na pewno nie laurką. Autor jest szczery, krytyczny, wręcz sumienny wyliczając lepsze i gorsze cechy swojej mamy. Ale czułość, z jaką bierze do ręki (również w przenośni) kolejne przedmioty, wyraża więcej miłości, niż dedykowane temu uczuciu słowa. Każda rzecz uruchamia wspomnienia i rodzi sporo refleksji.
Marcin Wicha zmarł w styczniu 2025 roku. Prawie 10 lat po swojej mamie. Czy ktoś wkłada serce w porządkowanie jego rzeczy?
„Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy – książka otrzymała nagrodę NIKE w 2018 roku.