Ponad trzy dekady po tym, jak Iwaszkiewicz zmarł, Anna Król otworzyła jego szafę i na podstawie znalezionych przedmiotów (tubek z kremem, guzików, biletów czy krawatów) napisała tę przepiękną książkę. To naprawdę drobiazgowa opowieść, intymna, czuła, ale nie ma nic z formalizmów i dokumentacji. Pisarka odpowiada na zwykłe i niezwykłe pytania, które chcielibyśmy zadać swojemu ulubionemu pisarzowi, aby poznać go bliżej, a nie dowiedzieć się czegoś, co już wiemy z jego twórczości. Po przeczytaniu tej książki zapragnęłam odwiedzić dom Iwaszkiewicza i zobaczyć go na własne oczy oraz poczuć to wszystko na własnej skórze. Zdolna powieściopisarka, fascynujący poeta.