Od czasu do czasu szukając filmów do obejrzenia i sprawdzając o czym są, natykam się na opisy, które mnie po prostu zniechęcają, a jednak potem okazuje się, że trafiam na coś wartościowego.
Film „Czasem trzeba odpuścić” właśnie taki jest. Może dlatego, że jest to szwedzka produkcja, a Szwedzi potrafią pokazywać zwyczajne, banalne tematy bez sztampy i stereotypów.
Stella jest matką kilkuletniego, trudnego do opanowania chłopca, awanturującej się nastolatki i żoną nieobecnego męża, który chce się z nią rozwieść. Próbuje wszystko kontrolować, chociaż psychicznie, i jak się później okazuje fizycznie również, jest coraz bardziej wykończona. Jednak postanawia poskładać swoją rodzinę na nowo. I to w nietypowych okolicznościach – jadąc w czwórkę na zawody (tańca przy rurze) swojej córki.
Daleka wspólna podróż przeplatana jest kłótniami, wzajemnymi oskarżeniami i sytuacjami, w których wydaje się, że zaraz wszystko wybuchnie. Jednak w pewnym momencie Stella i jej mąż zaczynają ze sobą rozmawiać, coraz spokojniej i oboje otwierają oczy ze zdumienia widząc to, do czego oboje doprowadzili.
Subtelny, smutny film.
FILM „CZASEM TRZEBA ODPUŚCIĆ” – reż. Josephine Bornebusch.