Bardzo fajny szwedzki serial. Skandynawowie umieją robić filmy, które są bardzo realistyczne i mają nastrój. Tutaj też tak było – nie było fantastycznych zbiegów dobrych okoliczności, tylko, jak coś się miało nie udać, to raczej tak było. Trzyosobowa rodzina, która z ogromną determinacją próbuje się chronić – wbrew wszystkiemu. Sama w środku – jak można się domyślić po tytule – tylko z pozoru jest zwyczajną rodziną (zresztą, co to znaczy?). Świetna główna bohaterka, która gra córkę. Bardzo mi się podobała – jednocześnie dość naiwna, jak przystało na piętnastolatkę, a później dziewiętnastolatkę. Mająca odwagę iść swoją drogą wiedząc, że nie jest to droga, która zadowoliłaby jej bliskich. A jednocześnie pozwalająca sobie na niemądre, spontaniczne zachowania pod wpływem intensywnych uczuć. Oglądając myślałam dużo o sobie – o tym, jak ja byłam w jej wieku. Bardzo ją rozumiałam.
zdjęcie: unsplash.com