David Attenborough to brytyjski biolog, podróżnik, pisarz i popularyzator wiedzy przyrodniczej. Stworzył wiele filmów i seriali o tej tematyce. Jego film „Życie na naszej planecie” to obraz globalnego zanikania dziejącego się w czasie zaledwie jednego ludzkiego życia. Życia autora. Attenborough opowiada o swoich dziejach – głównie podróżach do bardzo wielu zakątków świata, wplatając w narracje swoje spostrzeżenia na temat tego, co w ciągu kilkudziesięciu lat działo się z naszą planetą. Autor dzisiaj ma 99 lat.
Miał szczęście poznawać świat w jego dzikości. Od lat 50. ubiegłego wieku podróżował po wówczas jeszcze wielu dzikich, nieskażonych terenach. A potem zaczął się intensywny rozwój. Przyszłość miała zapewniać nam to, co tylko sobie wymarzymy. Nikt nie zdawał sobie sprawy z niebezpieczeństw, z tego, że człowiek może być zagrożeniem dla dzikiej przyrody. Wydawała się bowiem nieograniczona, bezkresna. Takie niekończące się równiny porośnięte sawanną oraz kępami drzew akacjowych w Tanzanii Masajowie określali słowem serengeti.
Film „Życie na naszej planecie” – historia świata to opowieść o powolnych, ciągłych zmianach.
Dopiero misja Apollo w 1968 roku pokazała, że Ziemia nie jest bezkresna, że z perspektywy wygląda na to, czym w rzeczywistości jest – niebieską, bezbronną kulą.
Rok 1978 – maleje populacja goryli w Afryce. Jest ich już tylko 300. Kłusownicy robią „swoje” – zabijają je całymi gromadami. Jeśli jakiś gatunek staje się celem dla człowieka, nie ma szans. Nie ma się gdzie przed nim ukryć.
Rozwój mechanizacji ułatwia połowy – trwa masowa zagłada waleni.
Na całym świecie pod topór idą 3 biliony drzew (15 mld drzew rocznie), z tego połowa z lasów deszczowych.
Dzika przyroda zastępowana jest oswojoną. 70% ptaków to ptaki domowe – głównie kury.
Ludzie stanowią około 60% ssaków. Reszta to zwierzęta, które człowiek zabija, by je zjeść. Znikomy procent stanowią szczury. Dla innych nie ma już miejsca.
Kiedy autor miał 50 lat, świat zamieszkiwało 2 razy więcej ludzi, niż w dniu jego urodzin (1926 rok).
Scenariusz na życie autora, gdyby urodził się dzisiaj:
Lata 30 – intensywna wycinka pociąga za sobą pożary lasów deszczowych.
Lata 40 – wraz z ocieplaniem się klimatu i topnieniem wiecznej zmarzliny na obszarze Arktyki zaczyna wytwarzać się metan.
Lata 50 – całkowicie wymierają rafy koralowe. Ich biały kolor pod wodą wygląda spektakularnie, ale nie oznacza to niczego dobrego.
Lata 80 – zaczyna się kryzys rolniczy, ginie coraz więcej owadów zapylających rośliny.
Początek XXII wieku – większość gatunków żyjących na ziemi nie może przetrwać.
„Życie na naszej planecie” – podsumowanie.
Film ma piękne zdjęcia. Co jakiś czas narracja przeplatana jest ujęciami różnych dzikich zwierząt, całkiem z bliska – na widza patrzą tylko pary ich oczu. Wymowne to bardzo, wzruszające i bardzo smutne.
Zakończenie filmu odrobinę mnie rozczarowało – trochę było oczywistości, banałów w podsumowaniu. Również nieprawdą jest to, że 10 tysięcy lat temu człowiek żył w zgodzie z naturą, bo już wtedy, gdzie tylko się pojawiał, ginęły wielkie populacje zwierząt. Ale mimo tego, takie filmy, obrazy są ważne. I nigdy nie będzie ich za wiele.
Film: „David Attenborough: Życie na naszej planecie” – dostępny na platformie Netflix.
zdjęcie: www.national-geographic.pl