SERIAL „PROUD”

Serial „Proud” opowiada historię młodego mężczyzny Filipa, choć słowo mężczyzna może nie jest tu zbyt adekwatne, a przynajmniej nie w pierwszym odcinku. Filip jest czarujący. Pławi się w zachwycie w oczach innych. Ale jest też kompletnie nieodpowiedzialny i bezrefleksyjny. Pracuje jako model, a jego życie to wieczna impreza i przygodne znajomości. Wydaje się zupełnym lekkoduchem.

Pierwszy odcinek jest też najsłabszym ogniwem serialu, bo stereotypowo pokazuje środowisko LGBT. Tak, jakby było one pełne jedynie ryzykownych zachowań, kontaktów, narkotyków i nieustających imprez. Ale być może to celowe, bo tym bardziej wyrazista i wręcz nieprawdopodobna jest przemiana głównego bohatera.

Filip ma swoją smutną historię. Jego mama zmarła, gdy był mały, a ojciec porzucił swoje dzieci. Wraz z siostrą Anką trafili do domu dziecka. Gdy siostra osiągnęła pełnoletność, przygarnęła brata. Zamieszkali w wynajmowanym przez nią mieszkaniu. Wraz z jej maleńką córeczką. Po długim okresie tolerowania wyskokowego trybu życia brata, Anka wyrzuca go z mieszkania licząc, że tym postawi go do pionu, że będzie zmuszony wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Ale wtedy dzwoni telefon, który wszystko zmienia.

Serial „Proud” – kipiące od emocji i pozbawione nadęcia dzieło.

Co jakiś czas używa się sformułowania, że coś wbija w fotel. Film, książka, teatr, jakieś zdarzenie. Nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałam. Ale teraz to poczułam fizycznie, bez żadnych przenośni. Serial „Proud” wbija w fotel. Albo kanapę. W każdym z kilku odcinków są momenty, kiedy kuliłam się w najgłębsze zgłębienie mebla, by schować się przed trudnymi emocjami. Tak bardzo czułam to, co dzieje się w głowach bohaterów. A może tak bardzo potrafiłam się w to wczuć, bo scenariusz jest napisany genialnie. Po pierwszym odcinku nie ma w nim stereotypów, nie ma przewidywalności. Jest wściekle prawdziwa rzeczywistość i sytuacje tak przedstawione, że albo czuje się niechęć albo ogromną empatię. Ta ostatnia towarzyszyła mi od końca pierwszego aż do końca ostatniego odcinka. Tak bardzo kibicowałam Filipowi – głównemu bohaterowi w jego walce o córeczkę siostry, czyli maleńką Tosię. Tak bardzo chciałam, by mu się udało. Aby omijały go te wszystkie wstrętne rzeczy, które nie chciały go omijać.

Chciałabym, aby sceptycy i osoby uprzedzone tematyką serialu dotrwały do ostatniego odcinka, bo w nim „rodzinny” obiad odkrywa głębokie dno problemu. Rozumiem też zakończenie pozostawiające niedosyt, ostatnie sceny, wygaszenie ekranu. Każde inne zakończenie – zwycięstwo lub porażka Filipa – zniwelowałoby przekaz płynący z serialu.

Na koniec pochwała najważniejszych ról. Czarujący i zdeterminowany z buzującymi emocjami Ignacy Liss w roli Filipa. Niezwykle wiarygodna, pokiereszowana przez los, ale posiadająca wielkie serce Maria Sobocińska w roli Kiki – przyjaciółki Filipa i jego siostry. Wyraziste: Maja Ostaszewska w roli sąsiadki Filipa oraz Dorota Kolak w roli babci Tosi. „Proud” to serial o patchworkowej, kumpelskiej rodzinie, która okazuje się więcej warta, niż ta „z krwi”. O uprzedzeniach (na kilku płaszczyznach), o z łatwością podejmowanych pochopnych ocenach, o stracie, o wyrzutach sumienia, o żałobie i o wielkiej przemianie. Wiele w nim minimalistycznych, cichych scen, a jednocześnie tak wiele w nim prawdziwego życia.

Serial „Proud” – reżyseria Karol Klementewicz, scenariusz Karol Klementewicz i Monika Pęcikiewicz dostępny na platformie HBO MAX.

zdjęcie: filmweb.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top