Książka „Opowieść o starym dziecku” Jenny Erpenbeck intryguje samym tytułem. Prawdopodobnie to on skłonił mnie do kupienia tej pozycji, bo o autorce nie słyszałam.
Pewnego dnia na jednej z ulic miasta zostaje znaleziona dość wyrośnięta dziewczynka. Trzyma w dłoni pusty kubeł. Oprócz tego, że ma 14 lat, nie wiadomo, kim jest, skąd pochodzi, skąd się wzięła. Prawdopodobnie jest sierotą, więc zostaje umieszczona w Domu Dziecka. Ze względu na swoją otyłość, posturę, zupełny brak wdzięku oraz dość osobliwe zachowanie zostaje przez inne dzieci szybko zakwalifikowana do grupy tych, których można dręczyć i komu można dokuczać. Dziewczynka w przeciwieństwie do innych dzieci, które jak najczęściej chciałyby się wyrwać na wolność, poza bramy ośrodka, pragnie być niewidzialna, aby nikomu nie przyszło do głowy jej stamtąd wyrzucić. Bardzo cieszy się, że przynależy do jakiejś grupy, wydaje jej się, że wszystko jest tak, jak być powinno. Niewiele mówi, ale prawdopodobnie dużo wie. Nie reaguje na zaczepki i znosi bez sprzeciwu różne formy uszczypliwości, a nawet poniżania ze strony kolegów i koleżanek. Jednak pewnego dnia wszystko się zmienia.
Nie wiadomo, czy dziewczynka buntuje się przeciwko dojrzewaniu, czy to raczej kobieta w ciele dziecka. Czy książka jest opowieścią o brutalności wyobcowania, czy raczej o poszukiwaniu własnej tożsamości. Albo może czy jest o tym, że gdy będziemy ignorować zło, nie reagować na nie, ono się jakby obróci? Kontrowersyjne. Nie odpowiedziałam sobie dotąd na te pytania. Być może więcej jest tu różnych przekazów.
Książka „Opowieść o starym dziecku” Jenny Erpenbeck – Wydawnictwo Znak Literanova.
Jako, że książkę kupiłam w formie ebooka, w poście wykorzystałam zdjęcie stworzone przez AI.