„20 TYSIĘCY GATUNKÓW PSZCZÓŁ” – Estibaliz Urresola Solaguren

To nie jest film o pszczołach.

Czasem chciałabym móc opisywać filmy obrazami. Tak jest w tym przypadku. Obrazowej poetyckości (oprócz samej tematyki i wątków) dodaje mu też hiszpański język.

Do ośmioletniej Lucíi większość krewnych zwraca się urzędowym imieniem Aitor. W trakcie wakacji, które bohaterka spędza w baskijskiej wiosce, nadzwyczaj dojrzale próbuje ona bronić swojej tożsamości. Ma w tym tylko jedną sojuszniczkę.

Człowiek przyjmuje do wiadomości to, że jest wiele gatunków pszczół, ale wielu osobom trudno pojąć, że wśród ludzi jest też wielu innych, niż większość. Ośmioletnie dziecko, od którego nie mogłam oderwać wzroku. W filmie chłopiec (w rzeczywistości grała go dziewczynka), który czuje się i pragnie być dziewczynką. Zadaje mądre, a zarazem zwykłe pytania i otrzymuje niespójne odpowiedzi. Jest zagubiony i zrozpaczony. Konserwatywna babcia, skupiona na sobie, zdezorientowana zachowaniem swojego dziecka matka i ciotka, jako jedyna umiejąca wysłuchać tego dziecka, a raczej czytać w jego zachowaniu. I inne dzieci, które okazują się bardziej empatyczne i rozumiejące, niż dorośli. Urok i przyroda Kraju Basków i wioski, w której dzieje się akcja. Pasja rzeźbiarska matki i niespełnione ambicje. I ule z pszczołami, które tu pokazały tę pasję i przypomniały mi tę samą, ale opisaną w książce „Drzewo tańca”. Cudowny film.

zdjęcie: pixabay.com

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top