Teraz, kiedy już wiem, że serial „Bosch: Dziedzictwo” żegna się już z widzami, mogę z pewnością powtórzyć to, o czym pisałam po obejrzeniu 7 sezonów serialu „Bosch” oraz 3 sezonów „Bosch. Dziedzictwo”: to najlepszy, najciekawszy (obok „Mostu nad Sundem”) serial kryminalny, jaki oglądałam, a widziałam ich sporo.
W trzecim, ostatnim sezonie, mają kontynuację dawne sprawy, które Boschowi nie dają spokoju i pojawiają się nowe. Wszystkie odcinki tak, jak i wszystkie sezony trzymają ten sam naprawdę wysoki poziom. Nie ma w nich słabych punktów, żaden odcinek nie pozwala nawet przez chwilę poczuć znużenia. Harry Bosch (grany przez Titusa Wellivera) jest wybitnym policjantem, jeszcze lepszym detektywem, charyzmatycznym człowiekiem. Chciałoby się mieć takiego kumpla, takiego przyjaciela. Bosch też ma w serialu osoby, na które może liczyć – równie jak on, charyzmatyczną, inspirującą Honey „Money” Chandler (świetnie graną przez Mimi Rogers) czy choćby wściekle zdolnego kumpla, pomocnika – oryginalnego Mo, dla którego nie ma spraw nie do załatwienia (w tej roli Stephen A. Chang).
Bardzo fajnie się to ogląda. Ciekawa, fajna rozrywka, na wysokim poziomie, której dobrze jest się oddać i nie mieć poczucia straconego czasu.
Serial „Bosch: Dziedzictwo” dostępny jest na platformie Prime.
zdjęcie: filmweb.pl