Przyjechałam ponownie w nasze piękne Bieszczady. Ale nie o nich chcę dzisiaj napisać, tylko skorzystać z wakacyjnej, górskiej atmosfery. Bieszczady są łagodne, dostojne, jeszcze w wielu miejscach naprawdę dzikie. I jakże inne niż… Dolomity. Właśnie o jednym z miejsc, które odwiedziłam kiedyś, a które oferuje miedzy innymi spektakularne widoki na wspomniane pasmo, chciałabym napisać dzisiaj.
San Cassiano we włoskich Dolomitach to jedno z cudnych miasteczek, w którym spędziłam trochę ponad tydzień w drugiej połowie marca, kilka lat temu. Jeździłam na nartach, wałęsałam się po miasteczku i okolicach, odwiedziłam też inne miejsca, jak pobliskie Bolzano ze słynnym Otzi czyli „człowiekiem z lodu” w tamtejszym muzeum archeologicznym. I Brunico ze średniowieczną starówką.
Ale wracając do San Cassiano. Jest po prostu śliczne i może oczarować – zarówno tak odmienną od naszej górską architekturą (charakterystyczne domy wykończone drewnem), jak i widokami na pobliskie masywy Conturines i Lavarella. Jedno i drugie na tle nieustająco niebieskiego nieba robi wrażenie. Takich uroczych miasteczek w tamtym regionie jest mnóstwo, ale ja akurat trafiłam na to i wspominam je z wielkim sentymentem.
Cały rejon, w którym leży m.in. San Cassiano to Alta Badia. Śnieżna aura była tam, jak z bajki (miasteczko położone jest na wysokości 1537 m.n.p.m.) Tamtejszy ośrodek narciarski oferuje ponad 50 wyciągów i ok. 130 km połączonych ze sobą, w większości łagodnych tras narciarskich.
Cały region ma bardzo ciekawą historię i nawet jeśli ktoś nie jeździ na nartach, będzie miał, co robić. Można powałęsać się po uliczkach, w lokalnych knajpkach popróbować tamtejszych dań, które są mieszanką kuchni włoskiej i austriackiej. Spróbować delikatnego wina Pinot Grigio, ale co ważne – tego pochodzącego dokładnie z regionu Południowego Tyrolu. Podobno tworzy się je z winogron zbieranych ręcznie, z krzewów uprawianych w winnicach na zboczach stromych wzgórz o obniżonej wydajności. Czyli nie tak, jak w przypadku zwyczajnego Pinot Grigio, które produkowane jest z krzewów rosnących na nizinach i zbieranych maszynowo i które jest łatwo dostępne w naszych sklepach. Można również odwiedzić lokalne muzeum (poświęcone historii regionu, szczególnie Dolomitów; są w nim również, znalezione stosunkowo niedawno, bo pod koniec ubiegłego wieku, szczątki dawnego gatunku niedźwiedzia). Warto też pójść na długi spacer po okolicy w bardziej dzikie tereny, wzdłuż pięknej rzeki. Albo po prostu wystawić twarz do łaskawego w tym regionie wiosennego słońca siedząc na balkonie wynajętego apartamentu.