Inscenizacja dramatu Janusza Głowackiego, którego książki generalnie lubię za kilka rzeczy. Obejrzałam ten spektakl w Teatrze Telewizji. Akcja przeniesiona jest z lat 90. do czasów współczesnych, ale z zachowaniem większości z oryginału. Para – ona i on – aktorka i pisarz osiągający niemałe sukcesy w Polsce i żyjący w niej ponad stan, wyjeżdża do Nowego Jorku realizować “amerykański sen”. Tam jednak zderza się z rzeczywistością, mieszka w dzielnicy prostytutek, dilerów i złodziei; cierpi na bezsenność. On ma kryzys twórczy, ona nie może dostać roli ze względu na akcent. Wpadają w sidła swoich kłamstw, które rozpowszechniają sami o sobie. Popadają w paranoję. Nocami odwiedzają ich widma przeszłości – wszystko to, czego bardzo się bali. Fajny spektakl, w sporej części fajnie zagrany. Z nutą humoru i przewrotności.