Spośród wspaniałych, widowiskowych spektakli duetu Monika Strzępka i Paweł Demirski oglądanych kilka lat temu ten jeden pozostał na mojej liście do obejrzenia. Teatr Stary wznowił wystawianie tych przedstawień i „Nie-boska komedia. Wszystko powiem Bogu” – spektakl Teatru Starego pojawił się znów na afiszu.
Tym razem Demirski przedstawia swoją genialną interpretację dramatu Krasińskiego, a Strzępka ją, jak zwykle z ogromnym rozmachem, reżyseruje. Mamy tu sporo bohaterów: Orcia, Hrabiego Henryka, Żonę, Pankracego, ale też Barbarę Niechcic, Wilka z Wall Street oraz wiele zaskakujących postaci granych fenomenalnie przez 12 aktorów. Niektóre pary aktorskie wymieniają się – miałam szczęście trafić na moich ulubieńców z krakowskich scen teatralnych. Darzę ich wielkim sentymentem, a Monika Strzępka najwyraźniej wręcz ich uwielbia, bo każdemu z nich daje role, z których każda z osobna jest kreacją i dziełem sztuki. Fenomenalny Orcio w wykonaniu Juliusza Chrząstowskiego, zmanieryzowana, tęskniąca za erą arystokratów Barbara Niechcic w interpretacji Doroty Segdy, świetny, podżegający do buntu, z imponującym wokalem Radosław Krzyżowski, wspaniała Ewa Kaim i Anna Radwan.
Nad sceną wiszą korzenie drzew, z oparów dymu i pyłu z powalonych ścian wyłaniają się między innymi karuzela z wesołego miasteczka przy getcie oraz wieża strażnicza z obozu zagłady, która równie dobrze może być wieżą strzelniczą (amboną), bo w spektaklu nic nie jest oczywiste. Przeszłość miesza się ze współczesnością, snuje się gęsta sieć różnych powiązań. To prawdziwa teatralna machina złożona z rozmaitości tematycznych takich, jak: zagłada, rewolucja, krytyka rzeczywistości, antysemityzm odmieniony przez wszystkie przypadki czy rozłożony na czynniki pierwsze, wyzysk społeczny, podział klasowy i ekonomiczny, krytyka różnych postaw społecznych. Przedstawienie pełne jest odważnych środków wyrazu, które dla niektórych mogą być pewnie trudne do zaakceptowania. Religijne symbole zestawione są z groteską, a odważne dialogi prowokują do konfrontacji z własnymi poglądami.
Z zadumy wywołanej niełatwymi kwestiami wyrywa widza muzyka. Szczególnie ujmujące dla mnie „Tonight” Tiny Turner i Davida Bowie w wykonaniu Anny Radwan i Michała Majnicza oraz wspomniany wcześniej Radosław Krzyżowski wykonujący utwór „Jeremy” zespołu Pearl Jam. Jest też porywający, piękny motyw muzyczny z „Nocy i dni”.
Poprzedzony dwugłosowym, znaczącym monologiem z sugestywnym wyliczaniem dat wojen i przewrotów w wykonaniu Doroty Pomykały i Marty Nieradkiewicz finał ze śpiewaną w ciemności modlitwą: „Od powietrza, głodu, ognia i wojny, wybaw nas, Panie!” robi wrażenie i gra w głowie jeszcze długo po wyjściu z teatru.
Dobre życie jest najlepszą zemstą.
Zdjęcie: stary.pl