Film „Miłość według Dalvy” zaczyna się od sceny, w której policja wyprowadza z mieszkania mężczyznę. Jego dwunastoletnia córka Dalva, z którą mieszka, rozpacza, krzyczy, nie wie, co się dzieje, nawołuje ojca i błaga policjantów, aby go nie zabierali. Dalva trafia do schroniska dla nieletnich, w którym mieszkają tymczasowo lub na dłużej dzieci z dysfunkcyjnych rodzin.
Dziewczynka jest zagubiona, zdezorientowana, nie rozumie, dlaczego zabrano ją z domu i od ojca. Ani lekarka, ani pracownicy schroniska niczego jej nie tłumaczą oprócz zdawkowych informacji, że to dla jej dobra, że tak zadecydował prokurator. Dziewczynka zadaje mnóstwo pytań i nieustannie powtarza, że było jej w domu dobrze, że tata jej do niczego nie zmuszał, że bardzo się kochają. Zostaje zbadana ginekologicznie, jej sukienka zostaje zabrana jako dowód w sprawie.
Dalva – tutaj muszę zaznaczyć, że nastoletnia Zelda Samson jest niesamowita w swojej roli – nie wygląda jak dwunastoletnia dziewczynka. Nic oprócz wzrostu, dziecięcej buzi i drobnej sylwetki nie pasuje do jej wieku. Ma zafarbowane włosy spięte w kok, maluje usta i rzęsy, nosi koronkowe bluzki z wyciętymi plecami, marynarki, pończochy czy rajstopy i koronkową bieliznę. Nie zachowuje się jak dziecko, tylko, jak kobieta, czym wprawia w zdumienie inne dzieci.
Kilka razy próbuje uciec do ojca, jeden z opiekunów, którzy poświęca jej najwięcej uwagi (choć dość surowo) przywozi ją z powrotem. Wręcz wymusza odwiedziny ojca w więzieniu.
Dziewczynka próbuje jakoś się zaaklimatyzować w ośrodku, zdobyć akceptację rówieśników, ale czuje, że do nich nie pasuje.
Dorośli chyba nie zdają tu egzaminu z empatii czy umiejętności psychologicznych. To raczej inne dzieci uświadamiają Dalvie jej sytuację. Szczególną rolę odgrywa jej współlokatorka. Dalva bowiem długo tkwi w rozpaczy i kompletnej nieświadomości, co do swojej sytuacji. Sama, bez szczególnej pomocy ze strony dorosłych osób, musi dojść do tego, jaki rodzaj miłości łączył ją z jej ojcem.
FILM „MIŁOŚĆ WEDŁUG DALVY” – reż. Emmanuelle Nicot. Dostępny na platformie Max.
Zdjęcie: filmweb.pl