To jedna z moich ulubionych tras rowerowych, do której mam ogromny sentyment. Przejechałam ją już tam i z powrotem pewnie setki razy. O każdej porze roku (zimą jednak przemierzam ją na piechotę) – przepiękna, ale chyba najbardziej malownicza jest jesienią. Kolorowe liście drzew na tle wyglądających zza nich białych skał Wyżyny Krakowsko – Częstochowskiej w Dolinie Prądnika robią wrażenie. Prądnik jest tam zresztą uroczy, czysty wijąc się wzdłuż trasy raz po prawej, a raz po lewej stronie. Po drodze łąki, lasy, klimatyczne zabudowania w niewielkiej ilości, nie zawiązane na łańcuchach psy, z którymi znamy się z widzenia oraz kawiarenka. W samym Ojcowie można zrobić przystanek na pyszny żurek lub barszcz w Piwnicy pod Nietoperzem albo zjeść cokolwiek innego, w którejś coraz liczniej powstających tam knajpek, restauracji czy kawiarni.
INFORMACJE PRAKTYCZNE: najczęściej ruszam rowerem z parkingu pod Zamkiem w Korzkwi, który będąc tu trzeba zobaczyć i dojeżdżam do parkingu w Ojcowie – stamtąd wracam tą samą trasą do Korzkwi. Cała trasa (tam i z powrotem) ma ok. 20 km. Z parkingu w Ojcowie, można jechać dalej (jest po drodze kilka malowniczych domów, ale trasa biegnie już drogą dla samochodów). Trasa jest w miarę łatwa, ale jeśli ktoś chce się bardziej zmęczyć, może to zrobić, bo jest kilka trochę cięższych podjazdów. W dużej części jest przeznaczona tylko dla rowerów. Odcinkami mogą jeździć samochody, ale tylko uprzywilejowane lub mieszkańcy okolicznych domów.