Panią Allende uwielbiam od nie pamiętam kiedy. Wiele jej książek zrobiło na mnie duże wrażenie, innych fragmenty pozostały we mnie do dzisiaj. Zaczęło się od “Opowieści Ewy Luny”, potem przeczytałam sporo, a kilka jej książek mam na swoich półkach. Teraz po długiej przerwie kupiłam “Kobiety mojej duszy”. Tym razem to zbiór tekstów. Jak zwykle w jej wydaniu bardzo trafione, emocjonalne, czułe, mądre podejście – w tym wypadku – do feminizmu. Odważne rozważania autorka przeplata z opowieściami z własnego życia. Towarzyszą jej dobre duchy kobiet, które były dla niej szczególne ważne. Tych realnych, ale również bohaterek literackich. Gdy czytałam tę książkę przychodziła mi do głowy myśl, że mimo wszystko fajnie, że jestem kobietą. Dostrzegam w sobie potencjał i mam nadzieję, że może uda mi się go bardziej wykorzystać:)