„INTERMEZZO” SALLY ROONEY

Zanim napiszę więcej o „Intermezzo” Sally Rooney pozwolę sobie na mały wkręt. Może ktoś pamięta serial „Normalni ludzie”? Z Paulem Mescalem w jednej z dwóch głównych ról. Zagrał w nim wg mnie fajnie, ale to coś, co w nim polubiłam na całego, pokazał chyba najbardziej w filmie „Aftersun”.

Nie czytałam książki, na której podstawie powstał serial „Normalni ludzie”. Teraz po innych książkach Sally Rooney („Rozmowy z przyjaciółmi” i „Gdzie jesteś piękny świecie”) przeczytałam „Intermezzo”. Autorka ma szczęście do ekranizacji swoich powieści, bo oprócz „Normalnych ludzi” również na podstawie „Rozmów z przyjaciółmi” powstał serial. Może więc przyjdzie też czas na ostatnią jej powieść.

Słów kilka o fabule książki „Intermezzo” Sally Rooney.

„Intermezzo” opowiada historię dwóch irlandzkich braci Koubecków, których różni spora różnica wieku, jak na rodzeństwo, bo ok. 10 lat. Starszy, Peter, jest dobrze sytuowanym prawnikiem, odnoszącym sukcesy zawodowe i towarzyskie. Jego bliską przestrzeń wypełnia duże grono znajomych oraz dwie bardzo bliskie kobiety, z którymi łączą go intymne relacje. Jedna z nich jest jego rówieśnicą, inteligentną, subtelną, zrównoważoną, ale poturbowaną przez życie trzydziestokilkulatką. Wielką miłością Petera. Druga natomiast to bardzo młoda, atrakcyjna, bystra studentka manipulantka, która żyje chwilą i bawi się życiem. I ona jest dla niego również bardzo ważna i nie traktuje jej bynajmniej powierzchownie. Życie Petera kołysze się między dwiema kobietami, które o swoim istnieniu wiedzą i zdają się to akceptować. Jedna z nich jest gotowa się przesunąć i zrobić miejsce dla drugiej.

Drugi z braci, Ivan, jest młodziutkim, introwertycznym mistrzem szachowym. Stroniącym od ludzi, uważanym (przede wszystkim przez brata) za dziwaka. Nie ma wielkiego grona znajomych, ale na jego orbicie zaczyna krążyć znacznie starsza od niego kobieta.

Wszystko zaczyna się od pogrzebu ojca braci. I w miarę czytania – jak można się spodziewać – nic nie okazuje się takie, jakie się wydaje. Ivan między innymi nie jest dziwakiem, a Peter pod opisaną wyżej powierzchownością kryje poważne i trudne emocje.

Między braćmi są bardzo trudne i bolesne relacje. Nie wolne od wzajemnego oceniania, po części pełne hipokryzji, a po części różnych uprzedzeń. I naleciałości z przeszłości, z dzieciństwa.

Intermezzo – emocjonalna analiza jako przerwa w biegu życia.

Czytanie tej książki to jak trans nieustającego monologu. Mimo, że są wyraźnie zarysowane postacie, w treść dosłownie wplecione, aczkolwiek domyślne, dialogi, a pomiędzy nimi myśli i spostrzeżenia. A to wszystko podzielone na rozdziały.
Sally Rooney potrafi opisywać emocje, uczucia i budować realne, autentyczne dialogi. Stworzyć ikonografię związków czasem zaledwie z kilku słów. Wnikliwie pokazać różnice w związkach dojrzałego mężczyzny z dojrzałą kobietą i tego samego – z młodziutką studentką. Obok tego postawić związek bardzo młodego mężczyzny z dojrzałą kobietą. I to wszystko w tak małej komórce, jak jedno, „skaczące sobie do oczu”, rodzeństwo. Pokazać również to, że często wydaje się, że wszystko ma się pod kontrolą. Podczas gdy nie wiadomo kiedy, spod tej kontroli wszystko zaczyna się wysuwać.


Stopniowo wywiązują się te sytuacje, widzi to teraz, jeden krok, potem następny i po upływie kilku tygodni lub miesięcy twoje życie zmienia się nie do poznania. Okłamujesz prawie każdego, kogo znasz. Zaczyna ci zbyt żarliwie, zbyt głęboko, zbyt radykalnie zależeć na nieodpowiedniej osobie. Nie jesteś już w stanie sobie zwizualizować własnej przyszłości: nie tylko za pięć lat, ale i za pięć miesięcy, nawet pięć tygodni. Wszystko pogrąża się w chaosie. A wszystko to dla jednej osoby, dla relacji, która jest między wami. Twojej wierności wobec wyobrażenia tej relacji. W świetle tego wszystkiego zaczynasz przykładać coraz mniejszą wagę do wielu innych ważnych rzeczy: do szacunku swojej rodziny, podziwu współpracowników i znajomych, nawet do zrozumienia najbliższych przyjaciół. Życie ostatecznie nie wysunęło się z sieci. Nie ma czegoś takiego, jak wyślizgujące się życie: samo życie jest siecią, która podtrzymuje ludzi, nadaje rzeczom sens. Nie można zerwać tych więzów i po prostu dalej wieść bezsensowną egzystencję.


Pozwolę sobie jeszcze na jeden fragment, który przepiszę dokładnie z książki. Opowiada o rozmyślaniach Petera na temat jego silnego zaangażowania w dwie intymne relacje w swoim życiu, bo są wg znamienne.


Musi być albo jedna, albo druga, oczywiście, z góry wiadomo. Nikt już tego nie kwestionuje, nie licząc tych irytujących ludzi o księżycowatych twarzach, zwolenników poliamorii, fetyszystów i tak dalej. Ludzi, którzy spieniężyli swe erotyczne udziały w kulturalnym towarzystwie i od tej pory na wieki wieków są skazani na seksualną niewidzialność w oczach każdej normalnej osoby, bez urazy. Z całym szacunkiem, ale wolałby umrzeć. A jednak, wciska się do głowy przerażająca myśl, czy w jakimś sensie to się już nie stało? Zważywszy na jego uczucia do… i nie tylko to, że chce, ale w istocie, w pewnym stopniu, ma; wdaje się przecież w coś, co można generalnie nazwać stosunkami intymnymi z więcej niż jedną kobietą w przeciągu dwudziestu czterech godzin. Można by przeżyć, gdyby były nieznajomymi, ot dziewczynami, których nie zamierzał nigdy już spotkać: lekkie przegięcie, ale jak wynika z jego doświadczenia, tego się zwykle nie potępia. Nie, to przez stopień emocjonalnego zaangażowania sytaucja staje się w sposób dezorientujący perwersyjna. To, że innymi słowy lubi je obie. Czy to coś aż tak niewyobrażalnego? Ludzie mogą romansować, nie opuszczając seksualnego mainstreamu, na pewno, nawet jeśli wszyscy się zgadzają, że zdrady są złe: złe, oczywiście, tak, ale nie sugerują dewiacji. Że ktoś może się czuć przywiązany zarówno do żony, jak i kochanki w pewnych ograniczonych okolicznościach, może się tego nie pochwala, ale mimo wszystko w zasadzie coś takiego się akceptuje i rozumie. Z pewnością, jeśli chodzi o poczucie własnej wartości, wolałby, żeby uważano go za zdradzającego niż jakiś wybryk natury. (…) Dojrzałość przeciwko młodości. Tak, trzeźwość przeciwko dekadencji, intelekt przeciwko żądzy. (…) Z jednej strony miłość jego życia, szczytny ideał, przy czym skomplikowane uczucie do nie j nie pozwalały mu (…) przywiązywać się w żaden poważny sposób do nikogo innego w ciągu ostatnich ilu, czternastu lat. (…) Z drugiej strony jego więźniarka, jego dręczycielka, której nie szczędzi pieniędzy, biżuterii, prezentów, która lubi, gdy w łóżku jest trochę ostrzej, która przechytrzała go z szelmowską przyjemnością na każdym kroku i w której jest zakochany, nie ma siły z tym walczyć.


„Intermezzo” Sally Rooney – sporo trafnych spostrzeżeń dotyczących straty kogoś bliskiego.

W tle przeplatanych losów obu braci sączy się ich żałoba po śmierci ojca. Jest ważną częścią tej całej opowieści. Bez niej inaczej patrzyłoby się zarówno na skomplikowane związki Petera i Ivana, jak i na ich wzajemne relacje. Każdy z nich inaczej radzi sobie, a może raczej nie radzi z tą stratą. O niej też trafnie, tak w punkt pisze autorka książki wyrażając się poprzez myśli jednego z braci.


Wspomnienie ojca na OIOM-ie, tak strasznie wtedy cierpiał, że musieli mu podawać morfinę. Ivan chciał czasem, żeby to się już stało. Tak, bo myślał o śmierci jak o wydarzeniu, czymś, co nastąpi i minie. I rzeczywiście, gdy przyszedł koniec, pojawiła się ulga, pewna swoboda, uwolnienie od niepokoju oczekiwania. W późniejszych miesiącach Ivan chwycił się tego poczucia wolności, teraz to widzi. Podejmował pochopne decyzje, zakochał się, jego życie się odmieniło w niekontrolowanym strumieniu energii i uczuć. Żyć, musiał żyć, żeby uporać się z tym strasznym wydarzeniem, tak, było mu to potrzebne. Teraz jednak, gdy owo wydarzenie minęło, pogrzeb, różne rytuały, pozostaje tylko strata, a jej nie da się niczym zapełnić. Tamto wydarzenie należy do przeszłości, pogodził się z nim, a jednak strata dopiero się zaczyna. Każdego dnia coraz głębsza, coraz więcej rzeczy ulega zapomnieniu, coraz mniej wiadomo na pewno. I nic nie sprowadzi ojca ze strefy pamięci do krzepiąco konkretnego świata faktów materialnych, namacalnych i określonych: i jak to możliwe, jak, żeby to zaakceptować czy choćby zrozumieć, co znaczy.

Książka „Intermezzo” Sally Rooney. Wydawnictwo W.A.B., przełożył Jerzy Kozłowski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top