Polski tytuł tego filmu to „Wygon”. A wygon to teren na obrzeżach wsi, gdzie gromadzono bydło przed wyprowadzeniem go na wspólny wypas. „Wygon” to także tytuł książki Amy Liptrot, na podstawie której film „The outrun” został stworzony.
„The outrun” – tylko w kilku zdaniach o temacie filmu.
Główna bohaterka – Rona to niespełna trzydziestoletnia kobieta pochodząca z Orkad u wybrzeży Szkocji, ale mieszkająca w Londynie. Prowadzi tam rozrywkowe życie i już na początku filmu jasno widać, że jest uzależniona od alkoholu. Poznaje Daynina, z którym chyba dość szybko tworzy romantyczny związek. Związek, który nie ma co ukrywać, legnie w gruzach, z powodu nadużywania alkoholu. Tak, jak wiele innych wartościowych rzeczy w życiu Rony. Chociaż oboje są w tę relację bardzo zaangażowani.
Film „The outrun” – wielowarstwowa, złożona sieć retrospekcji.
Retrospekcje, odkrywają przed widzem, jak niszczycielski okazał się dla Rony nałóg. Osie czasowe i miejsca, w których dzieje się akcja filmu plączą się, nachodzą na siebie – na początku trudno się zorientować. Ale można wpaść na pomysł, by zmieniające się kolory włosów bohaterki były pewnym rodzajem instrukcji.
Rona wraca na Orkady, do rodzinnego domu. Relacje jakie ma zarówno z religijną matką, jak i ojcem zmagającym się z chorobą dwubiegunową, są również bardzo istotne i z pewnością miały i mają ogromny wpływ na życie kobiety. Początkowo pomaga ona ojcu na farmie owiec. Jednocześnie ściera się z matką na polu religijnym. Jednak w całym filmie widać wzajemną miłość i przywiązanie tej trójosobowej rodziny.
Alkoholizm Rony, przed którym uciekła z Londynu, dopada ją zarówno w domu rodzinnym, jak i każdym innym miejscu, w którym się znajduje. Rona wyjeżdża do Papa Westray (maleńkiej wyspy na samym północnym skraju Orkad) i tam zaczyna pracę dla Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Staje się obserwatorką derkaczy i na próżno próbuje wychwycić na łąkach ich charakterystyczne odgłosy. Pracownicy towarzystwa, wraz z Roną próbują namówić lokalnych farmerów do zmiany przyzwyczajeń – wystarczy tylko zmienić sposób koszenia łąk, aby dać szansę przeżyć temu bardzo zagrożonemu gatunkowi.
„The outrun” – zarazem pięknie opowiedziana, jak i pokazana trudna historia.
Rona prowadzi poetycką narrację, która zderza się z ponurymi retrospekcyjnymi obrazami. Oswaja się z samotnością, skupia na kolejnych zadaniach, jakie sobie wyznacza. Zamieszkuje w bladoróżowym, bardzo skromnym domku na odludziu. Zmaga się z żywiołem, z kapryśną w tamtych rejonach pogodą, zbiera wodorosty, aby napisać o ich niedocenianych właściwościach doktorat. Opowiada przejmujące legendy. Obserwuje na flightradarze przelatujące nad jej domkiem samoloty oraz Międzynarodową Stację Kosmiczną. Podziwia foki, kąpiąc się w lodowatej wodzie. Cała zresztą ta autobiograficzna opowieść jest bardzo liryczna. Rona przygląda się bardzo uważnie sobie, swojej przeszłości. Ale też otoczeniu, w którym się znalazła i wybrała na miejsce, które ma jej pomóc w uzdrowieniu. W żywym, bezpośrednim kontakcie z mocą potężnej, surowej, dzikiej natury, chce odnaleźć źródło energii do życia. Bez alkoholu. Odnaleźć szczęście w trzeźwości. To ogromna i trudna walka.
Film „The outrun” to również cała masa przepięknych widoków Orkad, przyrody, sporo ciekawostek i mistycznych opowieści. No i aktorstwo – wyśmienite. Saoirse Ronan – odtwórczyni głównej roli jest fenomenalna. Wielka, autentyczna, wstrząsająca rola. Mistrzostwo świata. No i naprawdę świetne zakończenie. I nie zrażajcie się dość mozolnym początkiem. Dalszy ciąg to już uczta dla zmysłów i pole dla emocji.
Film „The outrun” dostępny na platformie MAX.
Zdjęcie: https://www.getyourguide.pl
Film genialny.
I ta Międzynarodowa Stacja Kosmiczna.
Nie dalej niż kilka dni temu przelatywała nad naszym domem.
A za nią kapsuła Dragon z naszym Sławoszem 😉
Pewnie była widziana też na Orkadach.
Obejrzałam. I się zgadzam. Widoki i gra aktorska to mocne strony tego filmu.