Dwór Koryznówka w Nowym Wiśniczu powstał w latach 50. XIX wieku. Jest niewielkim zrębowym, dwutraktowym budynkiem z gankiem, pokrytym czterospadowym dachem. Pięknym i wyjątkowym. Stoi w uroczym ogrodzie. Został wzniesiony dla Leonarda Serafińskiego, prawnika i zarządcy dóbr wiśnickich, szwagra żony Jana Matejki. Żona Leonarda i żona Jana Matejki były siostrami, więc Mistrz Jan często bywał w Wiśniczu. Serafiński odpoczywał w nim latem. W środku mieści się muzeum biograficzne poświęcone Janowi Matejce. Obok muzeum przy ul. Floriańskiej w Krakowie i dworze w Krzesławicach jest to trzecie muzeum w Polsce poświęcone malarzowi. Artysta przyjeżdżał do Wiśnicza, rysował zabudowania miasteczka, zamek, tworzył portrety rodziny i przyjaciół. W latach 1975-1980 przeprowadzono remont dworku. W 1981 r. dzięki staraniom właścicieli, utworzono w dworku muzeum. Oprócz mebli i sprzętów z XVIII i XIX wieku, na ekspozycję składają się obrazy, rysunki (np. portrety rodziny Giebułtowskich i karykatury mieszkańców dworku). Są w nim również zgromadzone przedmioty związane z Janem Matejką, m.in. fortepian, na którym grywał. W ogrodzie okalającym dworek znajduje się popiersie Jana Matejki oraz tablica upamiętniająca rotmistrza Witolda Pileckiego, ukrywającego się tutaj po ucieczce z obozu Auschwitz.
Nie udało mi się zobaczyć wnętrza dworku, bo jest w nim przeprowadzana inwentaryzacja. Dwór Koryznówka od 2023 roku jest zamknięty do odwołania. Smutne to, że trwa to tak długo, nikomu się nie śpieszy, by otworzyć to miejsce. I tym samym zbliżyć ludzi do tego malowniczego, cennego skrawka kultury.
Zaledwie kilka kroków od Koryznówki stoi imponujący zamek. Drugi co do wielkości w Małopolsce (po Wawelu). Jak głosi legenda, królowa Bona będąc na zamkowym balu postanowiła wyjść na wieżę i przejechać się po szerokim gzymsie na osiołku. I tak też zrobiła. Podobno wykorzystywała swój wyczyn, by pozbyć się politycznych przeciwników. Ci, nie chcąc się skompromitować próbowali również przejechać się na zamkowym gzymsie. Ale królowa dawała im zamiast osiołka – konia. Konie gorzej znoszą duże wysokości, więc próby kończyły się upadkiem i śmiercią królewskiego oponenta.
Skrawki tych i innych miejscowych opowieści i legend usłyszałam na Małopolskim Festiwalu Smaków, który właśnie odbywał się na rynku miasta Wiśnicz. Lokalni przedsiębiorcy, lokalne smaki i fajna letnia atmosfera.